Długość całkowita (mm) | 1000 |
Długość lufy (mm) | 430 |
Masa (kg) | 3,44 |
Bezpiecznik | Ręczny |
Liczba stabilnych strzałów (w kalibrze 4,5 mm) | 130 |
Liczba stabilnych strzałów (w kalibrze 5,5 mm) | 160 |
Energia wylotowa (J) | <17 |
Daystate – tego producenta karabinków pneumatycznych nie trzeba przedstawiać większości strzelców. Firma ma zarówno zagorzałych orędowników, jak i zaprzysięgłych wrogów. Jedno jest pewne, pneumatyki angielskiego producenta stanowił pokaźny procent wszystkich karabinków, jakie pojawiają się w wykazie sprzętu podczas każdych, poważnych rozgrywek FT (Strzelectwa Terenowego).
Daystate, jako jeden z pierwszych producentów wprowadził na rynek, we wczesnych latach 1970., nowoczesne karabinki klasy PCP. Wcześniej znany był z wytwarzania niezłych pneumatycznych karabinków myśliwskich (w Wielkiej Brytanii ustawodawca dopuszcza polowanie za ich pomocą na drobne szkodniki), z których wyewoluowały konstrukcje przeznaczone do wyczynowego uprawiania FT oraz HFT.
Ewolucja
Merlyn to karabinek, który przeszedł długą ewolucję. Daystate od lat rozwijał proste i niedrogie karabinki, przeznaczone do nieco mniej profesjonalnych zastosowań, niż flagowa konstrukcja firmy, czyli MK3 – wiatrówka zaopatrzona w elektromagnetyczny spust, predestynowany do wyczynowego uprawiania sportów strzeleckich. Na początku był Daystate Huntsman, prosty, niezawodny i niedrogi. Kolejnym krokiem, w poprawianiu niezłej konstrukcji, był Harrier X – karabinek nieco kosztowniejszy, jednak warty swojej ceny. Jego następcą był model Harrier X2, w którym pojawiło się sporo zmian – wprowadzono inne łoże, kartusz o zwiększonej pojemności i zmodyfikowano system dozowania powietrza. Dalsze eksperymenty z regulatorem zaworu, mocowaniem lufy i podniesieniem energii wylotowej śrutu zaowocowały wprowadzeniem na rynek Daystate X2. Pojawienie się dwójki w nazwie poszczególnych modeli, zostało odebrane przez niektórych złośliwych strzelców, jako sugestia ze strony producenta o podwojeniu ceny pneumatyka. Jest w tym pewna przesada, jednak na tym etapie historii firma zerwała z regułą jakości za rozsądną cenę.
Merlyn
Bezpośrednim następcą wiatrówek serii X jest bohater tego artykułu – Daystate Merlyn. Pierwsze wrażenia, jakie wiążą się z obcowaniem z tym modelem, to nieodparte przeczucie, iż nie będzie już tanio i prosto. Daystate, oferując jeden ze swoich najnowszych karabinków, zaproponował strzelcom przedziwną hybrydę – luksusową konstrukcję do HFT w cenie niebezpiecznie bliskiej kosztom zakupu sprzętu do FT, a zatem z wyższej półki cenowej. Szczęśliwie dla miłośników angielskich pneumatyków, do których również się zaliczam, po pojawieniu się nowej serii wiatrówek MK4, ceny wcześniejszych modeli nieco spadły.
W ofercie sklepów można znaleźć dwie wersje: uboższego Merlyna S oraz Merlyna ST. Karabinki różni od siebie zastosowane łoże – w wersji ST producent oferuje orzechowa osadę z otworem na kciuk (thumbhole) oraz wbudowany w płaszcz lufy tłumik, pełniący również funkcję separatora. Obie wiatrówki zostały pozbawione mechanicznego regulatora zaworów, w jego miejscu pojawiła się nowość – zawór Harper Mk 4, który ma pozwolić na oddawanie stabilnych strzałów bez wykorzystywania zawodnego regulatora. Wprowadzając to rozwiązanie producent chciał poprawić również wyważenie samego karabinka.
Strzelając z Merlyna odnosi się nieodparte wrażenie, że – pomimo ingerencji w mechanizmy – mamy do czynienia z Harrierem X2. Podobny spust, identyczny kształt beechblocku, ten sam system przeładowania oraz 10-strzałowy, samo indeksujący się magazynek, narzucają nieodparte wrażenie déja vu. Daystate niewątpliwie oferuje karabinek zgrabny, celny i bardzo dobrze wykonany. Czy ładny? To kwestia bardzo subiektywna. Podcięcie profilu kolby nadaje konstrukcji lekkości, jednak zdaniem wielu zaburza harmonię klasycznych kształtów wiatrówki. Drewno wykorzystane na osadę jest bardzo ładne, to ciekawie usłojony orzech, wykończenia zaś zostały wykonane ze znacznie ciemniejszego drewna różanego. Całość wykończona z satynowym połyskiem. Lufa, klasycznie już produkcji Lothara Walthera, pozwala osiągnąć bardzo dobre skupienia. Zintegrowany tłumik nie przeszkadza. Z zewnątrz elementy mechaniki są bardzo podobne do zastosowanych w poprzednich konstrukcjach – czterotaktowa dźwignia przeładowania, dwustopniowy spust (bardzo dobry), oraz kołowy bezpiecznik – klasyka gatunku z pod znaku Daystate. Brytyjczycy postanowili ułatwić strzelcom obsługę, dlatego na spodzie osady został zintegrowany manometr (niezbyt precyzyjny).
Daystate Merlyn to karabinek dla pasjonatów angielskich konstrukcji. W założeniu twórców to elegancki, lekki i składny karabinek przeznaczony do HFT. Swoimi kształtami wzbudza nieco kontrowersji, jednak większość użytkowników uważa, że jest piękny. Merlyn na pewno jest celny i niezawodny, jednak nie jest to karabinek dla każdego – stosunkowo wysoka cena powoduje, ze jest to pneumatyk dla pasjonatów.
autor testu: Jakub Link-Lenczowski