Dodaj do ulubionych
Strona główna Społeczność Rejestracja Użytkownicy

Daystate MK4S.

Witam.
Daystate MK4S.
Moje prywatne spostrzeżenia.

 


Wszystko co napiszę w tym temacie jest moimi prywatnymi spostrzeżeniami na temat tego karabinka. Nikt nie musi się z tym zgadzać. A tym bardziej naśladować. Dodam że to pisanie nie jest przez nikogo sponsorowane.

 

Daytate MK4S.

Jest to już trzeci karabinek tej firmy jaki znalazł się u mnie w domu. Po sprzedaży poprzedniego czyli MK3.

Zniechęcony trochę wadami jakie były w nowych wyrobach tej firmy, o których zresztą „głośno” tutaj pisałem. Ponadto tamten karabinek wybitnie mi nie leżał. Jakiś czas temu kupiłem jeden z wcześniejszych wyrobów tej firmy czyli CRX.

Jednak nie tak dawno temu, w dziale Kupię-Sprzedam tego Forum zobaczyłem ogłoszenie o sprzedaży nowego modelu tej Firmy czyli MK4ST. Wtedy tak sobie pomyślałem szkoda ze nie ma tego czegoś w normalnej osadzie bez tej „Dziury”. Nie mając stałego dostępu do Internetu nie wiedziałem że coś takiego już jest w sprzedaży. Dlaczego napisałem bez tej „dziury” jakoś osady typu Thumb-hole mi nie leżą, doszło nawet do tego że wymieniłem taką w Air Armsie S400 na zwykłą „sport”.

Chociaż strzelając kilka krotnie z „Daystate Merlyn-a” byłem nim zauroczony i może widząc teraz coś w tym stylu zacząłem liczyć co i jak tam u mnie z „zapasami”. :D Kilkakrotnie zaglądnąłem tutaj. http://bron.iweb.pl/viewt...t=46918&start=0 i tutaj http://bron.iweb.pl/viewt...der=asc&start=0
Kilka pytań pozostawionych bez odpowiedzi. :diabelek: Wreszcie szukanie w swoich opasłych zapasach internetowych i wreszcie ulga jest. Adres mailowy do firmy „Kolter” a konkretnie do Pana Wojciech Kuberski. Mail, telefon, otrzymane i pokazane tutaj fotki, http://bron.iweb.pl/viewt...=46918&start=45 wreszcie decyzja zamawiam. A czas nagli bo zapomniałem dodać że jest to zakup sponsorowany, przez moją Rodzinę :D dla mnie z okazji,  nieważne. Ważniejsze że karabinek dotarł na czas a ja stałem się szczęśliwym  posiadaczem znowu czegoś nowego z firmy „Daystate”. A jak szczęśliwym o tym niebawem.
Dzisiaj tylko dodam że mam już za sobą pierwsze strzelanie z niego. Po tym jak mi go Syn zaprogramował, wyzerował optykę. :D Jest OK i chyba będzie to karabinek nie tylko do patrzenia ale i do strzelania. Jednak na jakąś głębszą ocenę tego sprzętu trzeba poczekać. Trzeba go posprawdzać i to tak solidnie. Aby móc opisać to rzetelnie tak jak jest.
Zresztą dla mnie i moich potrzeb, zainteresowań, już sam wygląd tego karabinka, jest wystarczającym argumentem by go chcieć, mieć. Bo mimo tego że wiatrówka w swoich założeniach ma celnie strzelać, to dla niektórych z nas nie tylko to się liczy. Liczy się też jej wygląd, składność i to jakie zrobi na nas wrażenie w pierwszej chwili. A ten wyrób przyznam zaskoczył mnie i to bardzo przyjemnie.

Mk4S jest karabinkiem Angielskim jednak jego sylwetka w moim odczuciu odbiega od takie klasycznej, spokojnej linii jak to widzimy w ich wyrobach.

Ja dopatrzyłem się tutaj trochę takiej agresywności, takich złamanych linii. Jest w tym coś co przykuwa uwagę patrzącego.

Karabinek zrobiony starannie, drewno ładne i dobrze spasowane z osadą. Osada wykończona estetycznie bez jakichkolwiek niedoróbek.

Łoże chyba „olejowane” po odkręceniu sprawia wrażenie takiego lekkiego, delikatnego, Wykończone w środku co nie zawsze miało miejsce w wyrobach tej firmy.

Wiatrówką w podobnym przedziale cenowym co te tutaj. Wykonaniem niczym im nie ustępuje, a jak dla kogoś lubiącego drewno jest wręcz wzorem.

Bo przy tym wyrobie wygląda jak taki bogatszy „Wujek z Ameryki” mimo że jest tańsza.

Aby tylko jeszcze taka celna była. To byłby pełen sukces.
Łoże, napisze tak po 4czterech dniach jego przymierzania, w warunkach domowych, dzisiaj trochę w terenie, wymarzone, ono klei się do strzelca.
Baka dla mnie wystarczająca,

chwyt umożliwia, różne sposoby trzymania, jednak ktoś z większymi dłońmi, będzie jeszcze bardziej zadowolony, w pełni wykorzysta wycięcia.

Czółenko zaokrąglone z wcięciami, gdzie palce ładnie nam się wpasowują poprawiając chwyt. Szczególnie kciuk który ma tam jakby oparcie.

Dźwignia przeładowania, bezpiecznik znajome mi z poprzedniego modelu, to samo spust i jego osłona.

Tacka magnetyczna dobrze spasowana jednak w dalszym ciągu strasznie płytka. I tutaj pierwsza niespodzianka- różnica, Mk4 ma coś jakby tulejkę w bloku, uniemożliwiającą wpadnięcie śrutu pod jego obudowę. Co miało miejsce w MK3. Chyba czytali jak ja kląłem na takie rozwiązanie i to poprawili.  Odetchnąłem z ulgą.

Magazynek wydaje mi się jakby trochę mniejszy niż poprzednik. Zresztą tak wyczytałem w jakimś opisie.

Z tym że ja nie dowierzam reklamom bo piszą ze karabinek waży 3.44kg. a figa z makiem u mnie waga pokazała całe 3.60kg z powietrzem.
W zestawie znajduje się jeszcze ładowarka do „Bateryjki” szybkozłączka i najbardziej nieodzowny „Gadżet” kluczyki. do „stacyjki”

Idźmy dalej kartusz bardzo malutki, ile z niego uda się razy stabilnie wystrzelić zobaczymy jak zdrowie pozwoli jutro. Lufa długości 40cm. w 47cm. osłonie, podparta ósemką tak na 26cm. jej długości. Osłona zakończona wkręcanym korkiem. A gdy go wykręcimy w środku widzimy jakaś aluminiową rurkę z wieloma otworami.

Korek przy porcie do ładowania powietrza wciskany, samo gniazdo standartowe „Daystate” zestaw do ładowania od CRX pasuje. Odpadły dodatkowe koszta.

I tutaj kolejna niespodzianka wyjmując korek nie musimy się obawiać że porysujemy osłonę lufy. Bo w niej zrobione jest odpowiednie wyżłobienie i to na dostatecznej długości.Dobre rozwiązanie.

No to z grubsza oblecieliśmy go z zewnątrz. A teraz ciekawe co tam mamy w środku. Cóż komplet kluczy Metric/Imperial kupiony kiedyś tam znowu się przydał.

Jedna śruba odkręcona i MK4 jest gołe i nasze.

A tam co, nic specjalnego, jakiś „baniaczek” niby czujnik „ bateryjka” na rzep, kondensator, „płyta główna” trochę kabli.

Za to dysku twardego i cd-romu nie znalazłem.  Chyba mam jakąś podróbkę a nie MK4. Programowanie to już nie moja dziedzina i tutaj nic ciekawego nie napisze. Nie jednak coś skrobnę i to znowu pozytyw, przy programowaniu karabinka, mamy możliwość tak go zaprogramować, by przy strzelaniu w trybie jednostrzałowym, (jak jest z magazynkiem jeszcze nie wiem). Po oddaniu strzału dostajemy informację wizualno-dźwiękową że strzał padł. Karabinek automatycznie nam się zabezpiecza. Tak że teraz już nie oddamy strzału na „sucho” tak jak w MK3. Trzeba to piszczenie ręcznie wyłączyć (a miał być tak „skomputeryzowany). A przy kolejnym strzale ponownie karabinek odbezpieczyć. Upierdliwe ale bezpieczne i tego należy przestrzegać.

Osiągi

Teraz tylko pokarzę co udało mi się dzisiaj zrobić. A że leniwy jestem bo na urlopie to zamieszczę fotki. Dodając że jeżeli ktoś na podstawie tego co tam widać, chciałby porobić jakieś wykresy, wyliczenia, obliczenia, analizy. I już dzisiaj wystawić jakąś ocenę, wydawać pozytywną czy negatywną opinię temu karabinkowi. Jak to juz miało miejsce w innym temacie. To wpierw powinien stuknąć się dużym palcem w czoło. A ja takiego kogoś od razu odesłałbym do specjalnego szpitala. Najbliższy mojego miejsca jest w Kozborowie.
Dlaczego tak pisze, na pewno nie dla tego że jest to mój karabinek, albo że boję się jego krytyki, to nie to. Mi chodzi o to że jest to pierwsze strzelanie tym karabinkiem. Takie próbne bez jakichkolwiek przygotowań czarów. Tylko na jednym rodzaju śrutu i kalibrze. Ktoś może zapytać to czemu to robiłeś i czemu pokazujesz. Odpowiem bo opisuje swoje wrażenia o tym karabinku. A zrobiłem to z czystej ciekawości teraz na samym początku by potem mieć skalę porównawcza, co i jak się dzieje. Zobaczyć czy przy tym nowym rozwiązaniu nie ma jakichś cudów typu wahania po 10m/s. Ponadto chciałem się już na tym etapie poznawania tego karabinka. Osobiście w przybliżeniu przekonać, jak przy moim podejściu do strzelania będę często musiał sięgać po butle do ładowania. A z tym wychodzi że nie będzie tak tragicznie. A i poniekąd by spokojniej spać dzisiejszej nocy. Następne takie sprawdzenie obiecuje sobie zrobić, jak karabinek będzie miał kilka pudełek ołowiu przepuszczone przez lufę.

Zapomniałem dopisać kartusz naładowany był do 230 bar. A miał ćwierkać przy 100bar.
Karabinek jest tak ustawiony. I tak było, przy ponownym ładowaniu kartusza, zawór otworzył się jak na manometrze pokazała się cyfra 100.

Dzisiaj pierwsze tarcze, pierwsze radości i pierwsze smutki.
Mam wrażenie że Exact 4.51 lata nieźle jak na pierwszy raz. Grupki są ciaśniejsze niż na 4,52. Tarcze jakie mam są tymi do których strzelaliśmy bez przebierania ich, selekcjonowania wybierania najlepszej. Takie prosto z marszu robocze. Nie będę się usprawiedliwiał że to ja czy Syn źle strzelamy. Bo o tym to my wiemy. Chce pokazać jak nam to wychodzi bez koloryzowania. Dzisiaj na strzelnicy byliśmy krótko, ot tak aby tylko zobaczyć który śrut jak lata. Na prawdziwy sprawdzian i prawdziwy dystans poczekam aż karabinek się trochę ostrzela ułoży. A przede wszystkim na prawdziwych strzelców którzy obiecali że odwiedza mnie w „Okolicy” wpadając na śledzia w śmietanie i oleju. A wtedy jak starczy czasu to i się by coś jeszcze sprawdziło w tym karabinku.
Na dzień dzisiejszy jest dobrze, są grupki przestrzelin a to ważne. Nie ma niespodziewanych i nie kontrolowanych odskoków. Aby tak dalej.
Teraz zostało mi tylko strzelać, strzelać i to jak najwięcej. Już bez jakiegoś specjalnego sprawdzania.
A potem znowu za jakiś czas coś napisać.

1 Ustawianie 0 na 25m.

2 Opad

Bo teraz to ja sobie tak myślę że powinienem, wystąpić do producenta i dystrybutora. 
O jakieś gratisy za darmową reklamę jaką zrobiłem bądź co bądź z rodzinnej kasy.
Co Wy Koledzy na to.

Są już pierwsze spostrzeżenia. Karabinek trochę kopie nie jest to coś wielkiego odczuwalnego. Jednak przy swobodnym położeniu na stojaku do przestrzeliwania i oddaniu strzału, widać minimalne drgnięcie. Wystarczy lekkie położenie ręki na karabinku i nic nie wyczuwamy. Spust dobry nawet bardzo dobry, fabryczne ustawiony nie wymagał poprawki. A co mnie cieszy ogromnie swobodnie do niego sięgam. Do bardzo, bardzo cichych ja bym go nie zaliczył, raczej do cichych. Skupienie na hali wychodzi obiecująco ale to tylko 39m.
Na zewnątrz można się tylko pobawić w „Spinerowanie” :D w „Okolicy” na strzelnicy wieje. 

Ale co ważniejsze karabinek coraz bardziej mi się podoba, i sprawi że będę zmuszony coś sprzedać, bo już nie mam gdzie tego trzymać.

Ze względu na moje preferencje strzeleckie MK4 dostał na razie inny celownik.
Wczoraj mimo okresami sporego wiatru, zaskoczyła mnie łatwość trafiania z niego, z pozycji lezącej ręka nie podparta „spinerów” na 48m.
Natomiast z klęczącej strzelając do różnej wielkości „spinerów” rozstawionych od 10 do do właśnie 48m. Przedział 10/30m.
Był przeze mnie dosyć skutecznie ostrzeliwany z pozytywnym skutkiem.

 

Coś się tam dzieje ale czy warto coś pokazywać pisać. Skoro i tak zaraz pojawiają się głosy krytyki, że się człowiek sprzętem, tygrysem, optyką chwali. A wyników i tak nie ma. Coś sobie prywatnie gdzieś tam notuję. Wczoraj wieczorem takie coś sobie dopisałem.

Zestaw wygląda teraz tak.

„Chrony” wczoraj pokazywało tak 246/247 m/s. I dobrze, zawsze można programowo to zmniejszyć. Ważniejsze że jest z czego, gorzej jakby dołożyć trzeba było a nie było by z czego.
Taki zestaw jak dla mnie wydaje się optymalny. Przydał by mi się niższy montaż, ale też taki wąski jak ten co teraz. Myślę że proces dobierania śrutu mam już z sobą. Trochę to trwało. Ale czuję że warto było, trochę dłużej się tym zająć. Wczoraj takie coś udało się wystrzelać tym zestawem.

Może to i nic specjalnego. Bo i dystans jakiś taki nijaki, ale tylko do takiego pod dachem mam teraz dostęp. Na lepszą pogodę w „Okolicy” nie mam co liczyć w tym okresie. Jak dla mnie jest to bardzo dobry wynik, chodziło mi by kolejny raz, przekonać się czy nie ma jakichś odskoków. Jak mi to sugerowano zaraz po zakupie. Przy okazji wyszło że mój sposób ładowania magazynka, czyli dociskanie śrutu paznokciem w małym palcu jest zły, uszkadzałem kielich. I wtedy faktycznie na tarczy był „Kogiel-Mogiel” Nic teraz muszę się postarać o jakiś patyczek.

 

Karabinki oceniam swoimi własnymi kategoriami, a one różnią się i to znacznie od tych najczęściej tutaj prezentowanych. Gdzie ciągle czyta się tylko, nie nadaje, lub nadaje się do HFT, FT. Mnie ten rodzaj rywalizacji w sprzęcie nie interesuje. Więc moja ocena była by mało przydatna. Ponadto jak często piszę ja nie przeprowadzam żadnych testów, bo po pierwsze nie mam do tego warunków, osprzętu a przede wszystkim umiejętności. I co ważne nikt i nic mi za to nie płaci. To co tutaj czasami pokazuję, opisuję jest moimi prywatnymi spostrzeżeniami, uwagami na dany temat. W dodatku jest to robione w jednakowych warunkach, najczęściej na strzelnicy, i chociażby to ogranicza w pewien sposób moje wypowiedzi. Są one zawężone, nie oddają w pełni tego co potrzeba by zrobić aby w pełni poznać dany sprzęt. Inna sprawa to to że o ile „Walthera” udało mi się poznać i to napiszę z pełną odpowiedzialnością zaledwie w miarę przyzwoicie. I to w zróżnicowanych warunkach i o tym karabinku mam jakąś tam opinię. Jeżeli chodzi o „Daystate M4” to tutaj, nie odważę się dzisiaj przedstawić, jakiekolwiek wiarygodnej opinii.
Bo okres jaki spędziłem z tym karabinkiem w moim przekonaniu jest za krótki bym, mógł coś wiarygodnego napisać, mam jakieś swoje własne przemyślenia. Ale jest to tylko to co wyszło mi w jednych, jednakowych warunkach. A to za mało. Być może ktoś pokusi się już dzisiaj o cenę tego sprzętu. Jednak dla mnie jako Jerzego K. Będą to opinie mało wiarygodne. W moim prywatnym przekonaniu potrzeba czasu i zróżnicowanych warunków, strzelecko terenowych, pogodowych, i przynajmniej kilka opinii, aby wydać wiarygodną ocenę. Jedno jest pewne nikogo, ale to nikogo nie namawiam do tego by nie kupować tych karabinków. Prawda jednego już się nie kupi, ale może odkupi, bo im więcej tego sprzętu będzie wśród nas, tym więcej pojawi się opinii, opisów no i może i testów. Ale tych prawdziwych, (imadło-wych) zrobionych w dobrych warunkach, na odpowiednim dystansie, gdzie przetestowany zostanie karabinek a nie strzelec. I co ważniejsze ktoś to opisze, tak jak wyszło, chłodno bez emocji i chwalenia się co ja też nie wystrzelałem.

Obydwa te karabinki spełniły moje oczekiwania, i to w pełni. Obydwa maja coś co chciałbym by było zrobione inaczej, co wcale nie znaczy że lepiej. Ot taka prywatna kosmetyka, poprawka, to co wyszło w trakcie eksploatacji, bo pewne rozwiązania inaczej bym widział. Jednak o tym też tutaj pisałem i to nie tylko ja. Mk4 wyśmienicie leży, spaja się jakby ze strzelcem praworęcznym.
Hunter jest karabinkiem dla prawo-leworęcznych. I tutaj oba w pełni wywiązują się z tego co od nich się wymaga. Waga, wyważenie,wykonanie, celność, stawia je naprawdę w czołówce.
A czy to już jest to co powinno być. To musi ocenić kilka osób, a najlepiej zweryfikował by to rynek. Ale tutaj jest za dużo warunków do spełnienia.
Jako że czas leniuchowania u mnie mija, i na pewno przez jakiś czas nie będę miał dostępu do pokazanego tutaj sprzętu. Przydało by się z mojej strony jakieś chociażby krótkie podsumowanie, tego co tutaj pokazałem. Na tą chwilę sądzę że z tym karabinkiem firmy „Daystate” czyli MK4
Bez kompleksów można wystartować w różnego rodzaju zawodach (konkurencjach) strzelania terenowego jakie są rozgrywane w naszym pięknym kraju.

 

autor testu: Jerzy "Jka"

Wypowiedz się na temat tego artykułu na naszym forum

Najbliższe imprezy

no news in this list.

artykuły zagraniczne