
Jedna z czołowych postaci światowej sceny HFT - Gary Cooper
Kiedy i jak zaczęła się Twoja przygoda ze strzelaniem?
Mam 48 lat i nie pamiętam okresu w swoim życiu, kiedy nie strzelałem. Gdy byłem mały, mój ojciec zabierał mnie z sobą na strzelanie. Wtedy czasy były inne i mogłem wychodzić z wiatrówką na nasze lokalne wzgórza. Strzelałem z wiatrówek, pistoletów i broni palnej. Zakładając rodzinę dałem sobie spokój ze strzelaniem na 15 lat. Zacząłem ponownie w 2001, gdy kupiłem karabinek PCP kal. 5.5mm.
W 2004 zostałeś mistrzem Anglii w konkurencji HFT. Jak często musiałeś trenować, żeby stanąć na podium?
Na początku w ogóle nie trenowałem. Najpierw - w 2003 roku - po prostu poszedłem na zawody i od razu zająłem piąte miejsce. Potem przez zimę pracowałem nad formą. W marcu 2004 wziąłem udział w kolejnych zawodach i zająłem pierwsze miejsce. Nikt nie był bardziej zaskoczony, niż ja sam. Wtedy przez tydzień wystrzeliwałem ok. 1000 sztuk śrutu śrutu. Tak samo w 2005 roku, kiedy ostatecznie byłem drugi.
Gościłeś na zawodach w Polsce w 2005 i 2006 roku. Jak oceniasz umiejętności Polaków w konkurencjach FT i HFT? Czy podoba Ci się organizacja zawodów w naszym kraju?
Byłem trochę przestraszony. Jezszce w 2005 nikt w waszym kraju nic nie wiedział o technice strzelania, może z wyjątkiem kilku osób. Jednakże determinacja i pomysłowość była wielka. W 2006 roku poziom był już wyższy, mimo, że technika była wciąż gorsza od tej na wyspach. Rok 2007 przyniósł kolejne zmiany i w Polsce pojawiło się więcej dobrych strzelców. Myślę, że w niedalekiej przyszłości Polska w tego typu strzelectwie wysunie się na prowadzenie.
Czy podoba Ci się organizacja zawodów w naszym kraju?
Nie jest tak doszlifowana, jak w Wielkiej Brytanii. Wprawdzie z każdym rokiem jest coraz lepiej, ale trzeba poprawić bezpieczeństwo. Poza tym należy ujednolicić standardy dotyczące przepisów. Jednakże w wielu ważnych kwestiach Polska się wyróżnia, na szacunek zasługuje choćby gościnność i przyjacielskie nastawienie. W mojej opiniite czynniki sprawiają, że zawody u was są naprawdę wspaniałe. Nie trzeba się spieszyć z zapisami na zawody w obawie, że za chwilę już nie będzie miejsc. Nie ma też pogoni za kawałkiem plastiku za pierwsze miejsce. Dlatego Sammie (żona Gary'ego - przyp. red) i ja będziemy chętnie uczestniczyć na polskich zawodach. Bardzo lubimy Polaków i panującą tu atmosferę.
Jak oceniasz przyszłość konkurencji HFT w Anglii i na kontynencie?
W Anglii HFT staje się coraz silniejsze. W 2004 roku rozgrywanotylko zawody ogólnokrajowe, co znaczy, że uczestnictwo w nich dla ludzi przemierzających setki kilometrów było mocno utrudnione. Teraz lokalne kluby stają się coraz liczniejsze i możemy uczestniczyć w lokalnych zawodach. Mam nadzieję, że cały świat ujednolici zasady dotyczące HFT i wkrótce uda się skoordynować rozgrywanie zawodów na poziomie międzynarodowym.
Jesteś redaktorem magazynu Airgun World, piszesz artykułu, felietony, a jednocześnie prowadzisz własną firmę, która sprzedaje m.in. celowniki optyczne specjalnie na wiatrówki. Czy nie boisz się ze twój redaktorski obiektywizm moze na tym ucierpieć?
Piszę o łowiectwie i ogólnie o sporcie, jakim jest HFT. Raczej rzadko zajmuję się sprzętem, a nigdy - celownikami. Mój redaktor naczelny wyrzuciłby mnie, gdybym chciał opublikować jakiś artykuł o swoich produktach.
Co spowodowało, że zdecydowałeś się wypuścić na rynek własną linie celowników?
To był przypadek. Polowałem używając noktowizorów i stałem się ekspertem w tej dziedzinie. Testowałem sprzęt dla firmy NV i robiłem dla nich demonstracje. Przekonali mnie, żebym stał się ich regionalnym dystrybutorem, aczkolwiek zbankrutowali zanim zaczęliśmy współpracę. Wtedy zdecydowaliśmy się z Sammie otworzyć naszą własną firmę. Optyka dzienna miała być tylko małą częścią tego interesu.
Jaka powinien być idealny celownik służący do uprawiania HFT?
10x30 z krzyżem SCB byłby dla mnie nawłaściwszy. Nie byłby to dobry celownik do polowania, ale na pewno dawałby wyśmienitą głębię ostrości.
Ile sztuk broni posiadasz, czy masz jakąś ulubioną?
Sammie i ja mamy około 20 wiatrówek i 8 sztuk broni ostrej. Jej ulubioną wiatrówką jest BSA Super 10 o energii 32 J przy kalibrze 4,52 mm. Specjalnie dla niej zbudował ją John Bowkett, używającwielu tytanowych części. Wiatrówka ma także lufę osłoniętą włóknem węglowym i orzechowe łoże. Moja ulubiona wiatrówka? Ciężko powiedzieć. Mam Daystate MK3, który jest niesamowicie celny przy 16 J i kalibrze śrutu 4,52mm. Mam także Daystate AirWolf w kalibrze 5.5mm o energii 40 J. Uwielbiam innowacje w produktach firmy Daystate. Jedyne karabinki, których nie mam, to metalowe monstra typu Steyr, Anschutz, P70 itd. Lubię czuć swoją broń.
Czy zamierzasz powtórzyć swój wspaniały wynik z 2004, gdy zdobyłeś mistrza Anglii w HFT? Masz czas na treningi?
Nie wydaje mi się. Jeśli chodzi o zawody - jestem na emeryturze. Nigdy nie miałem zamiaru rywalizować. Dla przykładu - gdy byłem ostatni raz w Morsku, nie brałem udziału w zawodach, spędziłem ten czas pomagając polskim strzelcom. Obserwacja ich postępów daje mi więcej satysfakcji, niż wygrywanie zawodów. Patrząc z perspektywy - zdobyłem już ponad 50 nagród w trzy lata i nie mam pojęcia, gdzie one są. Z drugiej strony puchar PFTA, który dostałem, stoi w moim domu na widocznym miejscu, a mój najlepszy przyjaciel, Piotr Polak, sprawił, że te zawody rózniły się od pozostałych. Myślę, że jestem bardziej szczęśliwy niż kiedykolwiek.
Czym poza strzelaniem interesuje się Gary Cooper?
W przeszłości lubiłem wspinaczkę, lotniarstwo, alpinizm, squasha i nurkowanie. Gdyby nie brak czasu, robiłbym to dalej. Sammie była czołową zawodniczką w jeździe konnej. Niestety, w sytuacji, gdy mam pracę, prowadzę dwie firmy i muszę napisać miesięcznie cztery artykuły, remontując przy tym dom - strzelanie jest dla mnie jedyną pasją, nie licząc oczywiście mojej rodziny, Sammie i czworga dorastających dzieci.
Korzystając z okazji chcielibyśmy z Sammie podziękować wszystkim tym, których poznaliśmy w Morsku w ciągu ostatnich trzech lat. Sprawiliście, że ten czas był dla nas bardzo szczególny.